Giżycko 18-22.07.2007
I stało się. Po kilkumiesięcznej, ciężkiej pracy przy budowie naszego jachtu spojrzeliśmy na niego zadowoleni. Był gotowy, pozostało tylko zamocować go na przyczepie i możemy ruszać. Jest piąta rano a przed nami 320 km do Giżycka, gdzie uroczyście zwodujemy i ochrzcimy nasz piękny jacht.
Droga fatalna, kręte i niedające możliwości wyprzedzenia żadnego tira czy drabiniastego wozu drogi na Mazurach sprawiają, że wleczemy się niemiłosiernie, nerwowo zerkając na zegarki. Przecież start do regat zaplanowano na godzinę 15 a my cięgle jedziemy. Niestety z przyczyn technicznych nie udało się wyjechać poprzedniego dnia i teraz mamy naprawdę mało czasu. Na miejscu szybko i sprawnie przygotowujemy łódkę do startu.
Od pierwszej chwili towarzyszą nam tłumy gapiów, którzy przyszli obejrzeć nowy jacht debiutujący w klasie Omega. Jesteśmy dumni. Żaglówka robi wrażenie na wszystkich.Za mało jednak na razie czasu na zachwyty. Mija pół godziny i odbijamy od brzegu. Nasz jacht poczuł wodę i zwinnie ruszył do przodu. Poczuliśmy wielka ulgę wszystko bez zarzutu. Sprawdzają się patenty obmyślane podczas nieprzespanych nocy. Na linii startu kłębią się dziesiątki jachtów. Wszyscy chcą wywalczyć jak najlepsze miejsce w Międzynarodowych Mistrzostwach Polski Jachtów Kabinowych i Błękitnej Wstędze Jeziora Niegocin.
Pierwszy wyścig przy wietrze 1-2 B pozwala nam oswoić się ze sprzętem. Jesteśmy zmęczeni, ale zadowoleni. Dzień drugi przynosi przykrą niespodziankę tuż po starcie nieuważny sternik innego jachtu zahacza o nasze wanty i wykręca nam maszt. Złość przeradza się w rozgoryczenie, tyle miesięcy pracy i taka usterka na samym początku regat. Są przeprosiny i sytuacja staje się mniej przykra, ale wiadomo, że z krzywym masztem o zwycięstwo walczyć już nie będziemy mogli. Naprawiamy, co się da i jednak uczestniczymy dalej w zawodach. Wieczorem wielkie święto chrzciny jachtu. Żaglówka wprowadzona zostaje do głównego namiotu, gdzie tłumy żeglarzy i turystów oglądają ją z każdej strony.
Teraz jest czas na pochwały i pamiątkowe zdjęcia. I wreszcie długo oczekiwana chwila. Mistrzem ceremonii jest Mieczysław Konarzewski Prezes Mazurskiego Centrum Żeglarstwa
Matką chrzestną jachtu zostaje Pani Jolanta Piotrowska Burmistrz Giżycka a ojcem chrzestnym Pan Philip Scot główny sponsor tych regat. Strzela szampan słychać oklaski i gratulacje. Ostatni dzień regat pozwala nam zmierzyć się z silniejszym wiatrem około 4-5 B. Jacht mimo awarii daje sobie doskonale radę. I to już koniec naszych pierwszych regat. Kiedy mocujemy jacht na przyczepie zaczyna padać deszcz. Czas wracać do domu. Za dwa tygodnie następne regaty a przed nami mnóstwo pracy. Mamy nadzieje, że uda się założyć nowy maszt i powalczyć o czołowe miejsce.